Adam Mickiewicz

...dwie podróże czekają na Ciebie,
Jedna z duszy w wir świata,
druga powrót w siebie"
Adam Mickiewicz

poniedziałek, 11 października 2021

Babie Lato

Znowu przyszło Babie Lato. Nasz dom przegląda się w jesiennym słońcu. Trzmielina, jak nigdy wcześniej ciężka od korali... Jeszcze łapiemy ostatnie witaminy wygrzewając się, jak koty na tarasie. Wolne popołudnia zamieniamy w wycieczki rowerowe. Układamy plany, gdzie pojedziemy. Śledzimy mapy. A tymczasem, mój syn na antypodach kuli ziemskiej obejmuje stópki swojego synka podczas, gdy drugi gdzieś w Londynie ginie w oparach uzależnień... A kwiaty tej jesieni takie piękne...

                                                   













Mierzę się z nadwagą (który to już raz ?) codziennie chodząc na wf , walczę o równowagę swoją i Ewy uprawiając krzątactwo,  żeby nie załamać się kolejnymi doniesieniami ze strony parszywej kasty rządzącej i otaczających nas jej zwolenników. To co się dzieje na granicy polskiej, możemy jedynie zwilżyć kolejnym łzami. Bezradność. Rozpacz.

 Jak nigdy udaje nam się zobaczyć wystawy malarstwa, fotografii. Chociaż na trochę uwalniamy się z nieustannego smutku, w jakim pogrąża się nasz kraj. Przepraszam. Dotyczy to tylko zdolnych do refleksji. Pozostali mają swoją "krainę wiecznej szczęśliwości, prawdziwej polskości i wiary". 

 Oglądamy przedpremierowy pokaz " Nowego porządku" Michela Franco. Film jest wstrząsający. Możemy go skonfrontować ze wszystkimi przemocowymi systemami na tym globie ziemskim, ze ślepotą zła, które uderza także w jego sprawców. Dla mnie film jest jak wykrzyknik, ostrzeżenie. Nie można lekceważyć pogrążonych w nędzy ogromnych grup społecznych naszego globu. Prędzej, czy później sięgną po dobra "najedzonych"... budzenie się faszyzmu, nazizmu, fundamentalizmu religijnego, tylko potwierdzają ataki terrorystyczne w cywilizowanym świecie. Zło rośnie a jakie powoduje skutki można zobaczyć w filmie... Ofiary stają się prześladowcami i to jest ironiczny "nowy porządek"... :( Dziś wszyscy jesteśmy ofiarami, ale czy jutro będzie lepiej ? Czy tylko "zamiana miejsc" ? Ten film powinni obejrzeć wszyscy... Zostajemy na dyskusję po filmie (Spotkania filozoficzne Światowida ). Prowadzący Dariusz Olesiński z Instytutu Filozofii Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. W dyskusji przewija się Zimbardo i jego "Eksperyment", wojna w Jugosławii, Kambodża i Pol Pot, rewolucja francuska itd itp co można zrobić, żeby przeciwdziałać złu, okrucieństwu, potwornościom do których jest zdolny człowiek...

Jak cytat z wystąpienia Mariana Turskiego (dziennikarza, historyka) :  ... "Auschwitz nie spadło z nieba..." 

                                                  



Na szczęście, wcześniej jesteśmy na wernisażu wystawy fotografii Marii Kuczary w Gliwicach. Ekspozycja została zrealizowana w malutkiej galerii "Sklep z marzeniami". Wystarczy. Od dawna śledziłam prace autorki w Art Pub Galeria i na Varia Art. Nawet chciałam zrealizować wystawę Pani Marii w Bibliotece Elbląskiej. Niestety, nie wyszło. Otrzymałam od autorki jedną z prac, która wisi w naszej sypialni. Zabieramy ją ze sobą...teraz mamy autograf.

                                                 


                                                       









 Nabywamy też kolejną cudną fotografię i te przepełniające nas uczucia zachwytu pozwalają przetrwać wstrząsający film, który obejrzałyśmy później.        

niedziela, 3 października 2021

Wystawa fotografii Iness Rychlik

Udaje nam się wyrwać ponownie do Krakowa. Jest opieka dla Ewy mamy. Cieszę się, jak małe dziecko. Jest ostatni dzień wystawy fotografii Inness Rychlik. W drodze czytam Ewie wywiad z artystką, relację ze otwarcia i spotkania. Jej feministyczne prace to coś dla nas. Zdążyłyśmy. W zabytkowej kamienicy na ul. Floriańskiej 20,wspinamy się po zabytkowych schodach.

                                                 



 Z otwartych okien dobieg gwar ulicy. Przed nami subtelne aranżacje fotograficzne. Piękno kobiecego ciała i delikatnych tkanin znaczą piętna, które wraz z tytułami prac są strumieniem kobiecego życia. Podarunek, Przekrój, Noc poślubna, Niewinność, Waga Twoich słów, Odwilż, Płótno - to tylko niektóre z nich. Odciski słów i uderzeń , plama krwi na koronkowej sukni i druciany wieszak stały się symbolem protestu kobiet zagrożonych reżimem aborcyjnym. Tytuł wystawy "Intymność" zaprasza do refleksji nad znaczeniem roli kobiety jako czyjejś własności, dekoracyjnego gadżetu, broszki na przestrzeni minionego czasu, zwłaszcza epoki wiktoriańskiej (sama przyznaje, że ta epoka ją fascynuje). Jesteśmy zachwycone. 

                                            










Mamy jeszcze chwilę do zmierzchu, idziemy na spacer wokół rynku, pod sukiennicami, oglądamy wystawy ceramiki i szkła artystycznego. Wszystko jest takie urokliwe. Rozglądamy się po mijających nas przechodniach i zadajemy sobie cicho pytanie : czy jest jeszcze ta PANDEMIA ? czy już jej nie ma ? Wokół gwar, nikt nie nosi maseczek, w restauracjach kolejki czekające na stolik, turyści w bryczkach, rozbiegane dzieci...Trochę wystraszone, zajmujemy zdystansowany stolik, by jeszcze trochę popatrzeć na wieczorny Kraków.

                                             









                                
                                                   


niedziela, 12 września 2021

Adrśpach Skalne Miasto


Wykorzystałyśmy ostatnie pogodne dni na wypady w fajne miejsca.  Od jutra znowu deszcze i chłody, ale też lubimy takie zmiany : kominek i książki kompensują niemożność wyjść. Mamy do wykorzystania jeden dzień i pond 300 km w jedną stronę. Nie możemy pozwolić sobie na nocleg (podopieczne...). Sprawdzamy możliwości nabycia biletów i kupujemy parking oraz wejście przez Internet. Wyjeżdżamy o świcie. Prowadzi nas podniecenie, radość w oczekiwaniu na emocjonujące przeżycia. Jedyny błąd, jaki popełniamy to ładujemy do plecaków stanowczo za dużo przedmiotów. To dźwiganie na szlaku potęguje zmęczenie. Ewa wzięła lornetkę i tablet. Ja kanapki, termos, jabłka, pled i aparat fotograficzny. Później z zazdrością popatrujemy na mijających nas turystów - bez bagaży. :) .Jest sporo ludzi. Jeszcze tylko słaba kawa (podobno Czesi taką piją) i ruszamy. Jest piękne słońce. Już na starcie spotykamy wzruszającą scenkę : ślub nad brzegiem jeziorka, który jest właściwie zalanym kamieniołomem. Państwo "młodzi", już dawno nie, świadkowie i urzędnik. Cicha muzyczka z telefony i przecudna scenografia.... zazdrościmy...ach... Robię zdjęcie tylko kaczce krążącej na wodzie. Rozpoczynamy naszą 3,5 kilometrową wędrówkę wytyczonym szlakiem. Skalne miasto jest oszałamiające. Jesteśmy zachwycone. Ja zaskoczona ogromem skał (Ewa już tu była wiele lat temu). Ogromne głazy pokryte mchem w nieziemskim kolorze. Korzenie drzew skamieniałe, jak krwioobieg oplatające kamień. Trudno robić zdjęcie w takim tłumie i nie oddaje trójwymiarowości skał ale coś tam utrwalam na zimowe wieczory. Skały noszą nazwy : Głowa cukru (którą turyści podpierają patyczkami i szyszkami), Plac słoni, Kochankowie, Starosta i Starościna, Żółw i wiele innych. Wzdłuż szlaku snuje się potok Metuje. Docieramy do Dużego i Małego wodospadu. W trakcie wspinaczki po schodach, wielokrotnie przepuszczamy innych łapiąc oddech. Są też takie po których ze strachu schodzę tyłem. Docieramy do wejścia na taras widokowy. Prowadzą do niego metalowe stopnie w górę... Rezygnujemy. Wiem, że nie mam siły tam wejść. Jeszcze pod koniec wędrówki, czeka mnie niemały stres, kiedy docieramy do wąskiej szczeliny z przejściem i na pierwszy rzut oka myślę, że się nie przecisnę a na perspektywę powrotu do wejścia nie mam siły. Ale udało się, mimo mojej znacznej nadwagi...  :(  Po trzech godzinach, wreszcie wychodzimy. Odpoczywamy w słońcu, przytulam Ewę dziękując ze szczęścia... do domu docieramy nocą...