Dom już otynkowany.
kolejne etapy nakładania zaprawy tynkarskiej
Zainstalowano rynny i z zewnątrz wygląda jakby był już zamieszkany. Jeszcze tylko drobne uzupełnienia w postaci otynkowania komina, zrobienia podbitek i zawieszenia szyldu, ale to kwestia kolejnych tygodni. Tymczasem skupiamy się na porządkowaniu otoczenia pod "majówkę", którą planujemy pod koniec miesiąca. Ewa buduje kompostownik,
karczujemy chwasty na pryzmie ziemi, obkaszamy obrzeża działki, tworzymy dojście do kibelka przewożąc kilkadziesiąt taczek ziemi pod kolejne ściany budynku.Okazuje się, że ładowanie gruntu na taczkę też wymaga myślenia - jak wsypuję kilka łopat ziemi, to taczka w okamgnieniu "nakrywa się nogami" co wywołuje u Ewy dezaprobatę i śmiech... Odnawiamy stolik pamiętający młodość Rodziców Ewy - przyda się na piknik :) Oczywiście ręce po łokcie, biust, nogawki i buty mam pomazane farbą, ale jaka jestem z siebie dumna... tylko Ewa chodzi mi za plecami i powtarza : "myśl kobieto ! "....
Niedzielnym słonecznym przedpołudniem ruszamy na nordic walking i zachwycamy się kwitnącymi krzewami i domami zbudowanymi z kamienia jurajskiego, co jest już rzadkością, ponieważ ich miejsce zajmują nowe, współcześnie postawione domy.
kwitnący głóg
Wracamy z bukiecikiem konwalii...
Adam Mickiewicz
...dwie podróże czekają na Ciebie,
Jedna z duszy w wir świata,
druga powrót w siebie"
Adam Mickiewicz
Jedna z duszy w wir świata,
druga powrót w siebie"
Adam Mickiewicz
środa, 7 maja 2014
czwartek, 1 maja 2014
Ogrodzieniec
W drugi dzień Świąt Wielkanocnych przy fantastycznej słonecznej pogodzie wybieramy się do ruin kolejnego zamku piastowskiego na Jurze krakowsko - częstochowskiej - do Zamku Ogrodzieniec. To zamek, któremu początek dał Bolesław Krzywousty na przełomie XIV / XV w. Jestem zachwycona wielkością i imponującym położeniem tego zamku. To był największy z zamków. Widać pieczołowitość w odrestaurowaniu kolejnych jego fragmentów. W tym samym dniu do zamku wybrały się całe rzesze rodzin z dziećmi oraz sporo cudzoziemców. Na dziedzińcu zamkowym i podzamczu mnóstwo ludzi...
w tle piękna panorama...
piątek, 25 kwietnia 2014
Wiosenne porządki i prac budowlanych ciąg dalszy
Wraz z Wielkanocą i tuż po niej zaczynamy na działce wokół posesji pierwsze zasiewy, rozwożenie ziemi na podsypkę wokół domu i porządkowanie desek. Ja wyciągam gwoździe a Ewa
(z poziomicą !!!) przygotowuje miejsce ich złożenia na tyłach domu. Podobnie postępujemy z drewnem już porąbanym, którego hałda wypełniała garaż. W międzyczasie, fachowcy instalują nam bramę garażową z której cieszymy się ogromnie, mimo, że nie jest jeszcze otwierana pilotem (to oczywiście będzie w przyszłości). Fachowcy wracają jeszcze dwukrotnie, bo okna i drzwi wymagają poprawek montażowych a brama garażowa również. Ja sieję ogórki, fasolkę szparagową, rzodkiewkę, pestki dyni (pochodzące z gigantycznej dyni od Wali niegdyś prezentowanej na tym blogu). Od Wali otrzymujemy przecudne pisanki własnoręcznie przez nią zrobione... Mnie najbardziej podoba się ta w bratki...
Sieję także nagietki, astry, groszek pachnący, lwie paszcze i nasturcje...to rodzaj testu. Zobaczymy czy cokolwiek urośnie...
Ewa wycina przecudne serduszko w naszym kibelku i wzmacnia ruchome deszczułki ramką co daje efekt obrazka z krajobrazem w serduszkowym ujęciu...

Położenie naszej działki oszałamia. Właściwie co kilka dni, przyglądamy się pasącym sarnom, a wczoraj w pobliżu spacerował bażant...
W domu prace wykończeniowe całą parą, w porywach pracowało jednorazowo dziewięć osób (nie licząc nas).Kolejno następowało docieplenie ścian zewnętrznych wełną mineralną (pod nią nawiercono otwory w płytach MFP i przykryto je folią wiatroizolacyjną ), na to siatka i klej a teraz kolej na tynki. Z tym już nieco gorzej bo będą kładzione tylko przed wschodem słońca, codziennie po parę godzin rano...
widok z tyłu domu, po zamocowaniu foli wiatroizolacyjnej...
Inna ekipa położyła całą instalację elektryczną wykorzystując m.in. peszle niepalne ( nie miałam pojęcia, że takie istnieją !!!)
nasza tablica zasilania już kompletna i już ze światełkami :)
Ewa jest GENIALNA...nie tylko potrafi naprawić swój samochód, komputer i każdy sprzęt elektryczno-elektroniczny (że o budowie cudnego kibelka nie wspomnę) ale właśnie się wzięła do stawiania ścianek działowych (spieprzonych przez Górali) a w dalszej perspektywie mamy budowę tarasu i mebli ogrodowych.... SAMODZIELNIE !!!!!
Nie dalej jak wczoraj naprawiła roletę antywłamaniową, którą ja oczywiście w ciągu 3 sekund znowu zepsułam ( za mocno podciągając). Jej najcudniejsze powiedzenie, kiedy staje przed problemem naprawienia czegokolwiek... : " przecież to wszystko zrobili ludzie, trzeba się tylko dowiedzieć jak ?" i nie boi się piły spalinowej czy reanimowania "skasowanego" komputera...
Już niebawem "majówka", powitanie wiosny na naszej działce połączone z Ewy Urodzinami ....
(z poziomicą !!!) przygotowuje miejsce ich złożenia na tyłach domu. Podobnie postępujemy z drewnem już porąbanym, którego hałda wypełniała garaż. W międzyczasie, fachowcy instalują nam bramę garażową z której cieszymy się ogromnie, mimo, że nie jest jeszcze otwierana pilotem (to oczywiście będzie w przyszłości). Fachowcy wracają jeszcze dwukrotnie, bo okna i drzwi wymagają poprawek montażowych a brama garażowa również. Ja sieję ogórki, fasolkę szparagową, rzodkiewkę, pestki dyni (pochodzące z gigantycznej dyni od Wali niegdyś prezentowanej na tym blogu). Od Wali otrzymujemy przecudne pisanki własnoręcznie przez nią zrobione... Mnie najbardziej podoba się ta w bratki...
Sieję także nagietki, astry, groszek pachnący, lwie paszcze i nasturcje...to rodzaj testu. Zobaczymy czy cokolwiek urośnie...
Ewa wycina przecudne serduszko w naszym kibelku i wzmacnia ruchome deszczułki ramką co daje efekt obrazka z krajobrazem w serduszkowym ujęciu...

Położenie naszej działki oszałamia. Właściwie co kilka dni, przyglądamy się pasącym sarnom, a wczoraj w pobliżu spacerował bażant...
W domu prace wykończeniowe całą parą, w porywach pracowało jednorazowo dziewięć osób (nie licząc nas).Kolejno następowało docieplenie ścian zewnętrznych wełną mineralną (pod nią nawiercono otwory w płytach MFP i przykryto je folią wiatroizolacyjną ), na to siatka i klej a teraz kolej na tynki. Z tym już nieco gorzej bo będą kładzione tylko przed wschodem słońca, codziennie po parę godzin rano...
widok z tyłu domu, po zamocowaniu foli wiatroizolacyjnej...
Ewa wykrywa nie podwinięcie folii izolacyjnej, co powoduje demontaż wszystkich listw startowych wokół domu
montaż wełny mineralnej na folię...
Inna ekipa położyła całą instalację elektryczną wykorzystując m.in. peszle niepalne ( nie miałam pojęcia, że takie istnieją !!!)
nasza tablica zasilania już kompletna i już ze światełkami :)
Ewa jest GENIALNA...nie tylko potrafi naprawić swój samochód, komputer i każdy sprzęt elektryczno-elektroniczny (że o budowie cudnego kibelka nie wspomnę) ale właśnie się wzięła do stawiania ścianek działowych (spieprzonych przez Górali) a w dalszej perspektywie mamy budowę tarasu i mebli ogrodowych.... SAMODZIELNIE !!!!!
Nie dalej jak wczoraj naprawiła roletę antywłamaniową, którą ja oczywiście w ciągu 3 sekund znowu zepsułam ( za mocno podciągając). Jej najcudniejsze powiedzenie, kiedy staje przed problemem naprawienia czegokolwiek... : " przecież to wszystko zrobili ludzie, trzeba się tylko dowiedzieć jak ?" i nie boi się piły spalinowej czy reanimowania "skasowanego" komputera...
Już niebawem "majówka", powitanie wiosny na naszej działce połączone z Ewy Urodzinami ....
sobota, 12 kwietnia 2014
Smak jaśminowej herbaty
Po kilku dniach ciężkiej pracy (sprzątanie przedświąteczne, wymiana drzwi na tarasie obecnej posesji Ewy z kompanią oraz kontynuowanie wykańczania kibelka na działce) wyjechałyśmy do Krakowa na koncert Adama Bałdycha & Yarona Hermana (z Izraela) z cyklu Starzy i Młodzi czyli Jazz w Krakowie.
W Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha gdzie miał się odbyć, na początek zamówiłyśmy jaśminową herbatkę, którą podano nam w zadziwiających żeliwnych imbrykach + żeliwne czarki. Efekt był taki, że herbata pomimo upływającego czasu, wciąż była gorąca i coraz intensywniej aromatyczna i mocna. To było bardzo miłe, bo wieczór był dosyć chłodny i herbatka przyjemnie rozpływała się po ciele...
Koncert obydwu panów był arcydziełem sztuki muzycznej.Porwał nas w himalaje zachwytu i uniesienia...Siedziałyśmy oczarowane grą Yarona i Adama Bałdycha na skrzypcach, którzy przechodząc od subtelnych cichutkich dźwięków przypominających szemranie strumieni i wiatru w górskich szczytach aż po dysonans, kakofonię żywiołów... to było przecudne, oszałamiające...po prostu muzyczna uczta. Z przyjemnością odnotowałam, że Adam Bałdych grał z Możdżerem i Larsonem, jak i to, że w 2013 okrzyknięto go Najlepszym Muzykiem Jazzowym Roku . Kupiłyśmy płytę, która ma się ukazać (z inicjatywy ACT Music) dopiero 30 maja br.
i otrzymałyśmy autografy muzyków. Takich, jak my był tłum....
świetna recenzja z koncertu pod linkiem...
http://jazzsoul.pl/2014/04/11/adam-baldych-i-yaron-herman-zagrali-w-krakowskim-centrum-manggha-w-ramach-starzy-i-mlodzi-czyli-jazz-w-krakowie/
a tu próbka ich grania...
W Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha gdzie miał się odbyć, na początek zamówiłyśmy jaśminową herbatkę, którą podano nam w zadziwiających żeliwnych imbrykach + żeliwne czarki. Efekt był taki, że herbata pomimo upływającego czasu, wciąż była gorąca i coraz intensywniej aromatyczna i mocna. To było bardzo miłe, bo wieczór był dosyć chłodny i herbatka przyjemnie rozpływała się po ciele...
Koncert obydwu panów był arcydziełem sztuki muzycznej.Porwał nas w himalaje zachwytu i uniesienia...Siedziałyśmy oczarowane grą Yarona i Adama Bałdycha na skrzypcach, którzy przechodząc od subtelnych cichutkich dźwięków przypominających szemranie strumieni i wiatru w górskich szczytach aż po dysonans, kakofonię żywiołów... to było przecudne, oszałamiające...po prostu muzyczna uczta. Z przyjemnością odnotowałam, że Adam Bałdych grał z Możdżerem i Larsonem, jak i to, że w 2013 okrzyknięto go Najlepszym Muzykiem Jazzowym Roku . Kupiłyśmy płytę, która ma się ukazać (z inicjatywy ACT Music) dopiero 30 maja br.
i otrzymałyśmy autografy muzyków. Takich, jak my był tłum....
świetna recenzja z koncertu pod linkiem...
http://jazzsoul.pl/2014/04/11/adam-baldych-i-yaron-herman-zagrali-w-krakowskim-centrum-manggha-w-ramach-starzy-i-mlodzi-czyli-jazz-w-krakowie/
a tu próbka ich grania...
Subskrybuj:
Posty (Atom)




