Adam Mickiewicz

...dwie podróże czekają na Ciebie,
Jedna z duszy w wir świata,
druga powrót w siebie"
Adam Mickiewicz

sobota, 14 kwietnia 2018

Zmęczenie

Zdarzyło się nieprzewidywalne : awaria pieca w domu, nad którym sprawujemy pieczę... to tylko wentylator zapewniający nawiew, ale szkody niewyobrażalne. Węgiel palący się prawie beztlenowo wytworzył taką ilość smolistego dymu, że pokrył wszystkie przedmioty przechowywane czasowo w piwnicach ale też ściany i stropy. Wszystkimi kanałami wentylacyjnymi i innymi otworami, dostał się do mieszkania powyżej (to mieszkanie mamy Ewy) i pokrył czarną maźglą, co się dało. Na dworzu mróz, trzeba było szybko piec naprawić... Ewa pod tym względem jest niezastąpiona. Nie tylko zdobywamy w ostatniej chwili wentylator ale też Ewa, leżąc pod piecem w tej czarnej mazi dokonuje wymiany części. Uruchamia piec. Od tej chwili przez dwa tygodnie (niezależnie od opieki nad mamą Ewy) myjemy wszystkie przedmioty naftą ( płyn do mycia naczyń i cif tego nie usuwa ). Ogromną ilość wynosimy 
na śmietnik. W porywach mamy osiem worków, znowu lęk czy aby zabiorą. W międzyczasie pranie tego, co się da wyprać. Mamine firany po praniu do kasacji... w końcu załamane zlecamy malowanie mieszkania i piwnicy. Ten obłęd z przenoszeniem, nieustannie po schodach, przesuwaniem mebli, myciem skrupulatnie poustawianych kryształów itp. rzeczy, okien, doprowadza do takiego nadużycia naszych zbabciałych stawów,
że bez bólu nie możemy już funkcjonować... 
Ale w końcu nagroda : 3 dni wielkanocne w Zamku Czocha 
w Górach Izerskich. Jedzenie wyśmienite. Ciast wynoszonych 
do pokoju, w końcu nie jesteśmy w stanie skonsumować, mimo nieokiełznanego łakomstwa. Oszołomione otaczającym nas pięknem krajobrazów, zamku okolonego przełomem Kwisy, oddajemy się bezgranicznej szczęśliwości. 


                                                         
Podziwiamy zachowane przedmioty, boazerie bogato rzeźbione, meble, krużganki, mosty, przejścia...jest tajemniczo. Noc na skrzypiących łóżkach z powycinanym sklepieniem nad głową, wyciem wiatru wokół "naszej" wieży kasztelańskiej i do tego nocne zwiedzanie malowniczo położonego zamku.

                                                        






a tam w głębi wejście do naszej komnaty...















 Robimy wypad do Świeradowa Zdroju i nie przeraża nas wielkanocna, zimowa zadyma na Stogu Izerskim (1060 n.p.m.) 
ani dotkliwy chłód w Szklarskiej Porębie. Pochylone nad tortem bezowym i kawą podziwiamy ośnieżone szczyty... 

                                                       

                                                                             











"zakręt śmierci" k. Szklarskiej 







Jeszcze nocleg w Górach Kaczawskich do których docieramy przez dolinę parku krajobrazowego Bobru.

                                                       










Wracamy szczęśliwe przyobiecując sobie konkretną terapię 
kostno-stawową w niedalekiej przyszłości.
Obok zmagań remontowych wprowadzamy niemałe innowacje w naszym życiu. Ewa wymienia auto na młodsze. 
                                                       




W końcu zlecamy zrobienie łazienki z wcześniej zgromadzonych przez długie zimowe miesiące materiałów. Jest urocza. Ale to wiązało się z wciągnięciem na poddasze pralki w sposób iście kuglarski ..., później jeszcze spuszczaniem fotela, kanapy. Kiedyś było to prostsze (większy otwór i drabina, a nie schodki jak na statku).

                                                  






Kupujemy nową kanapę  i fotel "uszak". Jest taki zabawny, 
że wszyscy od razu go polubili a najbardziej nasza kotka, która tylko poluje jak się zwolni, by się z rozkoszą usadowić.

                                                     














Dosadzamy nowe drzewka : siedem świerków, migdałka, złotlin japoński (ukradziony) i kolejne krzewy czarnej porzeczki (poprzednia jakoś zwyrodniała przez susze, mszyce i mróz). Może 
w końcu zapełnimy przestrzenie wokół domu, które nieopatrznie nazwałam "klepichem" i Ewa do dziś wciąż mi to wypomina, pomimo naprawiania nasadzeniami tej mojej bezmyślnej wypowiedzi. :) Przed wyjazdem w góry kupujemy od dzieci z warsztatów terapeutycznych zająca i dekoruje nam wejście 
do domu.
                                                      

   
                                                   


Żeby zamknąć już temat nowych przedmiotów w "Babim Lecie" muszę wspomnieć o nowej kuchni, która wyeliminowała tą indukcyjną ad acta. Nareszcie mogę smażyć naleśniki i jajecznicę bez problemów....


niedziela, 25 lutego 2018

Pomiędzy słowami

zegar tyka jak u babci, są takie chwile, że dominuje...
miażdży skronie. Odkąd zamieszkał z nami, żyjemy bardziej świadome, bezpowrotnie utraconych chwil. Oglądam się za siebie. Niepostrzeżenie minęły święta, Nowy Rok, styczeń, luty... tłumy zdarzeń konkurują ze sobą o prymat a wraz z nimi twarze, słowa, zmagania z bólem istnienia. Zgubione łzy, rozcieńczamy alkoholem i wymuszoną wesołością... Wolę zadumę i ciepło skulonych obok ramion. Łóżko, jak powrót do trzewi, ciepła krwi. Coraz więcej potrzebujemy ciszy. Na huśtawce życia organizujemy Ewy mamie, dziewięćdziesiąte czwarte urodziny, by "chwilę potem" ratować ją z udaru...

                                                   

Teraz zamieniamy "Babie Lato" w sanatorium albo przestrzeń spokoju i rekonwalescencji. Kupujemy chodzik, itd.... Umęczenie, kompensujemy wypadami na wystawy, spotkania, do kina, na koncerty. 

                                                    


W Krakowie idę na spotkanie z autorką przepysznej "Simony " - Anną Kamińską. Sama uznała biografię Simony Kossak za swoją najlepszą książkę. Jeszcze jak ! a czyta się to z zapartym tchem...

                                               
                                                
spotykam się z przyjaciółką (przyleciała z Australii pomieszkać trochę w Polsce). Wspominamy swoje wspólne chwile przed laty, 
w Australii. Idziemy z Ewą na kolejny film Urszuli Antoniak, tym razem, to : "Pomiędzy słowami". Po filmie spotkanie z reżyserką. Mam dla niej mały bukiecik : padamy sobie w ramiona... Jest bardzo bezpośrednia, serdeczna...Poruszona filmem, plotę "trzy po trzy" o emigracji, o tułaczym życiu  swoich synów. Dziękuję za film.

                                                      


                              
                                                   



 A film ?! No właśnie ... świetny. Mocny. Świadomy zabieg utrzymania tematu w czarno-białej tonacji, chłodzi emocje i zmusza do szukania ukrytych " pomiędzy słowami" znaczeń... Film o prawniku Michaelu, a właściwie Michale. znakomicie zagranym przez Jakuba Gierszała, pokazuje nam temat emigracji, jako wieloaspektowego stanu, bolesnego i bardzo ważnego, jeśli zderzymy go z przyniesioną do kina, znajomością nieustannego exodusu ludzi:  czy to tych dwóch milionów Polaków, fali Ukraińców napływających do nas, czy mieszkańców Afryki docierających do Europy. Poza tym, jak zauważa autorka : emigrantem można być we własnym kraju, to tylko kwestia mentalna... Ja poniekąd, sama siebie wyemigrowałam z Pomorza na Śląsk i też staję przed problemem adaptacji w nowym środowisku, społeczeństwie diametralnie różnym od tego w którym przeżyłam większość swojego życia. Wracając do filmu... Michael jest doskonały w stawaniu się Niemcem, nieustannie szlifuje język, ma nienaganny aryjski wygląd i nie tylko wizyta całkowicie "obcego" ojca kruszy ten idealny obraz ale też uwaga kolegi z pracy : ty nigdy nie będziesz jednym z nas, bo jesteś emigrantem... Na początku filmu afrykański emigrant (którego obronę prawną odrzuca Michał) pyta : dlaczego mam się tłumaczyć z przyjazdu do Berlina ? jestem wolnym człowiekiem. Czy wolny człowiek, nie ma prawa żyć tam, gdzie sam wybrał. To kwestia istotna dla Urszuli Antoniak, która od wielu lat mieszka w Holandii, tam kręci swoje filmy i temat zna z własnego doświadczenia.Dostrzega różnicę między emigracją z wyboru (taką jak jej i Michała) 
i z konieczności, jak np. ucieczka przed wojną. Na spotkaniu stwierdziła : nikt nie każe tłumaczyć się np. Francuzowi dlaczego zamieszkał w Amsterdamie ? Pewne grupy społeczne, nieustannie są skazywane na marginalizację i złudzeniem jest, że mogą się zasymilować... Ewa zauważa podobieństwo relacji, pomiędzy ojcem i synem do filmu "Hanami. Kwiat wiśni".  Tam też była przepaść, pomiędzy synem żyjącym w Japonii, a jego ojcem Niemcem. Syn nie potrafił nawiązać bliskości z ojcem, mimo, że obaj tego pragnęli... 
Duet Chyra - Gierszał jest majstersztykiem klinicznym, pokiereszowanych bliskich relacji... Obaj przeglądają się w sobie
i nigdy już, nie będą tymi samymi ludźmi... to co dzieje się pomiędzy słowami (które powinny były paść) jest jakimś odczuciem uniwersalnym ( wszyscy nosimy w sobie nie zadane pytania, niezaspokojenie...)
                                                 



i jeszcze te slumsy Berlina, które niczym nie różnią się od slumsów Medellin... Jednym słowem - film świetny. Polecamy. 
My zaś cieszymy się, kiedy nasze "Babie Lato" staje się czasami, bezpieczną przystanią dla "naszych" emigrantów. Dajemy serce 
i poduszkę na podobieństwo B&B rozsianych po świecie...
Inny film, warty obejrzenia to "Tamte dni, tamte noce"  Luki Guadagnino  ( tego od "Jestem miłością" i " Nienasyceni" z Tildą Swinton w roli głównej, w obydwu) to zmysłowa uczta dla rozkochanych w wakacyjnej Italii, literaturze i sztuce.

                                         


Rozmarzonych. Jak my... Luka Guadagnino jest mistrzem kina sensualnego, nie potrzebuje jakichś spektakularnych zabiegów, żeby uwieść widza. Nas z powodzeniem... Stopniuje namiętność, niepokój, okrasza to dobrą muzyką, literaturą i jedzeniem... Ten jest o rodzącym się uczuciu między kilkunastoletnim chłopcem a wakacyjnym amerykańskim stypendystą jego ojca. O miłości niemożliwej... a jednak...
                                                




Jego filmy o miłości, pełne napięcia, delikatne, subtelne,  - to mistrzostwo świata. Takiego kina chcemy, takie lubimy... POLECAMY...

Jeszcze tylko przytoczę słowa ojca do zrozpaczonego syna :

"Zawsze możesz ze mną porozmawiać. Ja kiedyś też byłem w twoim wieku, mawiał ojciec. Wydaje ci się, że tylko ty czujesz to, co czujesz, ale uwierz mi, ja też wszystko to przeżyłem i przecierpiałem, i to nie raz - z niektórymi rzeczami nigdy się nie pogodziłem, a niektóre są dla mnie równie zagadkowe jak dla ciebie, chociaż znam prawie wszystkie zakamarki, każdą rogatkę i każdą komorę ludzkiego serca." 
            

niedziela, 24 grudnia 2017

Nastrojowo


Wszystkim kochanym cudnym  podajemy opłatek i życzymy najpiękniejszych Świąt Bożego Narodzenia