Adam Mickiewicz

...dwie podróże czekają na Ciebie,
Jedna z duszy w wir świata,
druga powrót w siebie"
Adam Mickiewicz

niedziela, 5 sierpnia 2018

Tęczochowa

Lato. Słońce i ogród sprawiają, że czasami rozpiera nas radość wbrew i na przekór...
Dostajemy od przyjaciółki wygrzebany z piwnicy, zakurzony obraz : to pamiątka ślubna po jej mamie... Teraz zdobi najbardziej białą ze ścian. Oczywiście poddajemy go odrobaczeniu. Czyścimy. Ewa naprawia zawiasy otwieranej skrzynkowej szyby. Ten obraz ma dla mnie wartość szczególną...

                                                       
 
Równocześnie sekundujemy poczynaniom Prezydenta Krzysztofa Matyjaszczyka, który podejmuje szereg działań zmieniających postrzeganie Częstochowy jako pielgrzymkowego miasta. Znamy uciążliwość nieustannego nagłośnienia celebry jasnogórskiej. Tymczasem jakby na przekór Rodziny Radia Maryja, pozwala na organizację Pierwszego Marszu Równości w Częstochowie. Bierzemy w nim udział. Jesteśmy uniesione radością, wesołością, akceptacją przypadkowych przechodniów... skandujemy Miłość, Równość, Tolerancja. Dajemy tęczowe chorągiewki dzieciom młodych rodziców idących razem z nami. Marsz jest wielokrotnie zatrzymywany. Najpierw przez komando ONR-owców przywiezionych z Wwy z inicjatywy ojczulków paulinów, później przez leżących krzyżem i klęczących, zwolenników Ojca Rydzyka.
 A my śpiewamy, klaszczemy i przez chwilę rozsyłamy radość 
i słońce wokół...

                                             

wcześniej maszerujemy w Krakowie....         
                                                   



Jeszcze nie minęły komentarze do marszu a tu spotkanie z prowokatorką, powieściopisarką, scenarzystką i krytyczką religii wszelakich, Manuelą Gretkowską. Dawno nie widziałam takich tłumów na spotkaniu... wielu chętnych stało w holu, pod drzwiami sali. Śledziłam na Fb jej "Słowo na niedzielę" - bawiło mnie i kanalizowało niezadowolenie ze zdarzeń społeczno - politycznych 
w naszym kraju. Swego czasu przepisałam z bruLionu kilka jej wierszy. Kiedyś chciałam przystąpić do Partii Kobiet (której była inicjatorką) a wcześniej przeczytałam kilka jej książek... Ta twórczość to " nie moja bajka" a " Szamanka" Żuławskiego na podstawie jej scenariusza to dla mnie kompletna porażka. Pogrzebała moje zainteresowanie. Natomiast spotkanie było bardzo fajne. Usłyszeliśmy ocenę, obecnej sytuacji politycznej w Polsce. Mogliśmy wymienić się poglądami. Manuela Gretkowska wyjaśniła dlaczego zakończyła komentowanie tego, co się w Polsce wydarza. Jej zdaniem "...to koniec...". Nie ma już odrobiny nadziei, że będzie dobrze, nawet jak opozycja wygra jakieś wybory... też tak myślimy...

                                                     
                                       mamy dedykację...






a kwiaty kwitną tak pięknie... 

Wygrywamy los na loterii : to Warsztaty Fotograficzne, jako impreza towarzysząca Międzynarodowym Zawodom Balonowym na Jurze. Bierzemy udział w wykładach, poznajemy ambasadorów najlepszych marek fotograficznych i wspaniałych fotografów i fotografki. Mam możliwość wypożyczenia niemożebnie kosztownego sprzętu SONY i statywu. Biorę udział w warsztatach fotograficznych. Jestem onieśmielona prezentacjami i przeogromną wiedzą prelegentów. Ja sama nie miałam pojęcia co to ISO i przysłona. Było fantastycznie dzięki Organizatorowi - Grześkowi M. Czarujący, uroczy, serdeczny, prostolinijny facet. Szkoda, że nie trafiłam nigdy na takiego instruktora. Same zawody balonowe niezwykle malownicze a na koniec, koncert zespołu Raz Dwa Trzy, którego piosenki nieustannie nas wzruszają. Oczywiście z Festiwalu Sztuki i Wina w Olsztynie, wracamy z dereniówką.

                                                     












                                                                                                                                          Grześ         









     















wtorek, 3 lipca 2018

Rajd

Dostałyśmy zaproszenie na Rajd organizowany przez JOWES - takie jurajskie stowarzyszenie i pojechałyśmy... 
Nieustanna krzątanina wokół domu i ogrodu, smutki 
i rozczarowania chorobami i robalami zżerającymi nam  rośliny, zdeterminowały potrzebę oddechu, wędrówki przez jurajskie krajobrazy i chęć sprawdzenia, czy mamy siłę przejść kilkanaście kilometrów bez jakiegokolwiek przygotowania... Przecież załadowanie i rozładowanie fury z dwoma kubikami naszego jaworowego zaopatrzenia na zimę, nie może stanowić żadnej zaprawy. Wprawdzie rozłupywanie kloców drewna spowodowało odłamanie obucha potężnej siekiery ale co tam .... mamy niezłą krzepę... :) Przeszłyśmy ponad 18 km. "Bolało". Zmęczenie było przeogromne a oprawa bezsensowna. Organizatorzy wprawdzie dali nam plecaczki, koszulki, bułkę (pyszną) i wodę ale brakowało nam tej wody na szlaku. Nikt o tym nie pomyślał. Za to było kilku paparazzi, którzy czekali w różnych miejscach, żeby utrwalić nasz znój. Nikt też specjalnie nas nie witał (nasza grupa doszła pierwsza po czterech godzinach marszu) a zadania, które rozwiązywaliśmy po drodze rozliczono tak ogólnie ze sceny. Wszyscy wzięliśmy udział w losowaniu absurdalnych, symbolicznych nagród. 
Ja wylosowałam magnesik i foldery reklamowe. Reasumując : czułyśmy się jak przypadkowa publiczność w imprezie integracyjnej pewnej grupy zawodowej, ale co tam Jesteśmy SUPER babki, mimo, że następnego dnia leżałyśmy do góry kołami...  :) Ale zabrałyśmy ze sobą cudne widoki wędrując przez lasy pełne malin, poziomek i jagód. Na koniec płynęłyśmy promem po zalewie Warty.
Ech... fajnie było... Teraz szykujemy się na międzynarodowe zawody balonowe i podniebny jazz.

                                                 

















 Biblioteka na stacji w Poraju...





      za zdjęcia dziękujemy Magdalenie Duś