Adam Mickiewicz

...dwie podróże czekają na Ciebie,
Jedna z duszy w wir świata,
druga powrót w siebie"
Adam Mickiewicz

poniedziałek, 13 stycznia 2014

Koncert

Nowy Rok sunie do przodu w aurze wiosennej,  tak przed Świętami jak i po Nowym Roku jest w miarę ciepło i czekamy na śnieg. W naszym domku prace postępują "małą łyżeczką" ale to nie znaczy, że bez umordowania. Ewa sama wykopała ponad 27 m rowu pod instalację elektryczną i później go zasypała. Założono nam również skrzynkę rozdzielczą prądu i poprowadzono pierwsze przewody : do kuchni, na poddasze, do salonu...Kolejnym wysiłkiem, tym razem w towarzystwie pomocników zaizolowała fundament od frontu (folią i styropianem) i podsypała tworząc nasyp, żeby zabezpieczyć go przed podmakaniem.
                                                                         


                                                                              
 przygotowana wymurowana ścianka pod tablicę rozdzielczą
i u dołu pierwsze przewody...


















                                                                                                                                         


                                                                            

A ja wybrałam się w niedzielny wieczór na mszę i Koncert Chóru mieszanego "Lutnia". To było cudowne przeżycie ...nie tylko sam koncert kolęd ( wciąż mam niedosyt ich śpiewania i słuchania) ale już przebieg samej mszy św. był swoistym ARCYDZIEŁEM w typowych odprawianiu. Wszystkie partie muzyczne były odśpiewane przez solistkę z towarzyszeniem Chóru i wiernych. Niektóre kolędy są rzadko wykonywane i dlatego słuchało się ich z podwójną przyjemnością ...tak było m.in. z Kolędą zaczynającą się od słów : "Nie było miejsca dla Ciebie... ",  czy kolęd angielskich i francuskich. 
   
                                                             
















jednym z milszych akcentów tego występu było zaproszenie dzieci chórzystów do wykonania wspólnej piosenki Seweryna Krajewskiego "Jest taki dzień"...przeurocze maluchy...
                        i mała próbka ich występu z Elbląga...

                                                                     

piątek, 3 stycznia 2014

2014 Nowy Rok

Zacznijmy od tego, że należało nasz DOM przyozdobić i przygotować do Świąt. Tuż nad wejściem zamieszkał Bożonarodzeniowy Aniołek
                                                                       
                                                                             

 a wokół posesji i w środku podjęłyśmy sprzątanie. Pomijam już pakowanie ścinków wełny mineralnej do worków i wynoszenie palet, bo najwięcej wysiłku pochłonęło zasypywanie drogi dojazdowej gruzem (kilkanaście wózków) w co włączyli się sąsiedzi a także znajomy dzierżawca sąsiadującego pola. Summa summarum  z jeziora uniemożliwiającego dojazd do naszego domu, zrobiliśmy piękną lekko podwyższoną drogę. Przez cały czas towarzyszyła nam znakomita "wiosenna" pogoda. Słońce ogrzewało ściany domu, podniosłyśmy wszystkie rolety, a nawet umyłyśmy okna na poddaszu. Naniosłyśmy drewna do "tymczasowego kominka" troszkę różnego autoramentu krzeseł, świec + lampę naftową i w ten sposób przygotowałyśmy nasze "gniazdko" do przywitania Nowego Roku :) Wcześniej nawet przyjęłyśmy pierwszych Gości z kotem, który biegał po poddaszu... Było wesoło mimo wdrapywania się na poddasze po drabinie (schody będą w przyszłości).
                                                        



                                                       jeszcze troszkę oblanego słoneczkiem poddasza i domu...
                                                                             




 nasz słynny "tymczasowy kominek "






 Ewunia impregnuje pozostałe kantówki....

 a tak widać z odległości nasz domek z zielonym dachem




I przywitałyśmy NOWY ROK ....
                                                                 
                                                                     




sobota, 28 grudnia 2013

SMUTA

To był smutny czas... przełom listopada i grudnia sponiewierał nas doszczętnie. Ewę bardziej, bo ja to tylko z dystansu ale ból psychiczny był dotkliwy...wykopy z Góralami po raz enty dały nam do zrozumienia, że "biorą w łeb" wszystkie z nimi ustalenia i negocjacje ale ku rozpaczy dwóch stron : jesteśmy na siebie skazani....Reasumując prace wykończeniowe naszego domku osiągnęły etap ocieplania poddasza, które w przyszłości będzie poddaszem użytkowym.Najfajniejszym epizodem robót budowlanych był rozładunek wełny mineralnej "stylem łyżwowym" po tak oblodzonej nawierzchni, że zarówno ja i nasz pomocnik Pan Rysiek fiknęliśmy kozła... Nasz dostawca cudem dojechał nocą po oblodzonej nawierzchni na letnich oponach pokonując 100 km w ok 5 godz.. Rozładunek odbywał się przy pomocy świateł samochodowych, górniczej lampy i oczywiście mojej czołówkowej pamietającej Camino hiszpańskie... 
                                              













W te mroźne listopadowe noce przybył do naszego domu nowy "domownik" - tymczasowy piecyk tzw. "koza" i już pierwsze jego użycie wprawiło nas w euforię bo mimo niepozornego rozmiaru dał takie ciepło, że Górale musieli na poddaszu otwierać okna...Teraz sprzątanie wokół posesji i wewnątrz. A orkan Xsawery połamał nam do imentu metalową huśtawkę, którą planowałyśmy odnowić...ale dach zielony nietknięty...Ufff....o oto efekty ocieplania...
                                           


     

wtorek, 12 listopada 2013

Święto Niepodległości

Święto Niepodległości, a Ewa tyra na posesji : sprzątanie, transport, rozładunek i malowanie lakierem desek na podbitkę. Ja w tym samym czasie przetrząsam dom w poszukiwaniu flagi narodowej...Znajduję amerykańską, francuską i w końcu znajduję naszą...uff,  piorę i mokrą wywieszam dumna, że jestem Polką i kocham ten kraj...
                                                     
                                                         


  
















tak widać nasz domek z drogi , a obok budujący się sąsiad, też już ma dach przykryty membraną   

 
taki mamy widok z poddasza....rozciągająca się panorama Jury ma kojący wpływ na samopoczucie... aż rozważamy urządzenie sypialni właśnie tutaj....może takiej ?
                            





marzenia, marzenia, marzenia .... a tymczasem Górale przedłużyli weekend  (z powodów osobistych) czyli znowu przestój,  a zima już za progiem :(


 Hurrrra, pierwsze arkusze naszego zielonego dachu...:)




                       już prawie cały dach przykryty :)



nasza najważniejsza LOKATORKA - Ewy Mama