Adam Mickiewicz
...dwie podróże czekają na Ciebie,
Jedna z duszy w wir świata,
druga powrót w siebie"
Adam Mickiewicz
Jedna z duszy w wir świata,
druga powrót w siebie"
Adam Mickiewicz
piątek, 4 listopada 2016
sobota, 29 października 2016
"Ostatnia Rodzina"
„Ostatnia
Rodzina”
Znakomicie
zrealizowana historia, pozornie normalnej rodziny.
Mistrzostwo
reżysera Jana Matuszyńskiego, polega m.in. na konsekwentnym realizowaniu historii codziennego życia, w taki sposób, jakby to
było życie typowej polskiej rodziny, a przecież wiemy, że to biografia
wyjątkowych osobowości : Zdzisława Beksińskiego – artysty grafika, malarza,
fotografika i jego syna Tomka
Beksińskiego, znakomitego znawcy muzyki, felietonisty, dziennikarza, tłumacza… a
także Zofii, żony i matki, która była kręgosłupem tej rodziny, kto wie czy nie
równie ważnym…
W pierwszej chwili wydaje nam się, że znamy takie domy, relacje rodzinne, problemy z wychowaniem dzieci, opieką nad starszymi
i wtedy ze zdumieniem spostrzegamy odchylenia od tego co znamy, te różnice zaczynają się mnożyć. I od tej chwili film nas porywa
i trzyma w napięciu do końca…
Kolejne kadry wciągają nas w swoisty danse macabre, jakim opętani byli obaj Beksińscy.
Jeden rejestrując kamerą, kolejne śmierci domowników
W pierwszej chwili wydaje nam się, że znamy takie domy, relacje rodzinne, problemy z wychowaniem dzieci, opieką nad starszymi
i wtedy ze zdumieniem spostrzegamy odchylenia od tego co znamy, te różnice zaczynają się mnożyć. I od tej chwili film nas porywa
i trzyma w napięciu do końca…
Kolejne kadry wciągają nas w swoisty danse macabre, jakim opętani byli obaj Beksińscy.
Jeden rejestrując kamerą, kolejne śmierci domowników
i
powielając ten temat w nieskończoność, w swoich obrazach. Drugi wieszając sobie obrazy ojca i własne klepsydry, podejmuje
kolejne próby odebrania sobie życia, do ostatniej, udanej …
którą
zapowiada w ostatniej audycji radiowej pod koniec 1999 r., będącym równocześnie,
ostatnim rokiem Milenium.
Ktoś określił ten film jako „słodko- gorzki” ,
ja bym dodała : arcydzieło w oddaniu zwyczajności, która taką zwyczajnością nie
jest… Przepiękne zdjęcia Kacpra Fertacza, znakomita muzyka. Dopiero teraz
rozumiemy rozterki egzystencjalne Tomka,
i obserwujemy osobowość autora makabrycznych obrazów…
i obserwujemy osobowość autora makabrycznych obrazów…
Kiedyś
zafascynowana postacią o.o. Dominikanina Józefa Marii Bocheńskiego
przywłaszczyłam sobie jego ideę… Otóż nad biurkiem, przy który pracował, przymocował maksymę :
Memento Mori (pamiętaj o śmierci) i uzasadnił to, twierdząc,
że ten napis wymusza na nim nieustanne aktywne życie, w którym nie wolno zmarnować ani minuty, godziny , czy dnia…
Memento Mori (pamiętaj o śmierci) i uzasadnił to, twierdząc,
że ten napis wymusza na nim nieustanne aktywne życie, w którym nie wolno zmarnować ani minuty, godziny , czy dnia…
Do
dziś zasypiając , rozpamiętujemy czy udało nam się zrobić coś dobrego i obie z
Ewą dziękujemy sobie wzajemnie za miniony dzień.
Dla
mnie, ten film jest pysznym dodatkiem do wspomnień z wystaw Zdzisława
Beksińskiego i nocnych audycji „Trójki
pod księżycem” i w ogóle Trójki, którą słuchałam namiętnie, gdzie Tomek
Beksiński był współautorem wielu audycji.
Pierwszy raz spotkałam się z malarstwem Beksińskiego w 1999 r. Po kolejnej domowej awanturze, złapałam torebkę i wybiegłam
z domu. Wsiadłam w najbliższy pociąg i znalazłam się w Pałacu Opatów w Gdańsku- Oliwie…
Pierwszy raz spotkałam się z malarstwem Beksińskiego w 1999 r. Po kolejnej domowej awanturze, złapałam torebkę i wybiegłam
z domu. Wsiadłam w najbliższy pociąg i znalazłam się w Pałacu Opatów w Gdańsku- Oliwie…
Płynęły
godziny, a ja nie mogłam oderwać oczu od obrazów, przerażenie na przemian
mieszało się z fascynacją i rozpaczą. Płakałam, wtedy pasowały do mojego
nastroju…
Teraz na półce pyszni się album z wystawy, a wizyta w muzeum w Sanoku zaowocowała plakatem
i wpisem na blogu -
http://boga-krym.blogspot.com/2012/07/2-lipca-2012-wyjezdzamy-z-koziegowek-o.html
Wciąż
nie mogę zapomnieć Andrzeja Seweryna, Aleksandry Koniecznej
i Dawida Ogrodnika, choć podzielam powszechny pogląd, że akurat rola Tomka została przerysowana.
i Dawida Ogrodnika, choć podzielam powszechny pogląd, że akurat rola Tomka została przerysowana.
Był
normalnym „wariatem”, który tylko czasami wpadał w furię,
Wieloletnia
praca w Czytelni Biblioteki dawała mi dostęp
do
większości czasopism wydawanych w Polsce. Czytałam wszystko… w tym, kultowe felietony
Tomka w „Tylko rock” – były tak bliskie rówieśnikom, osadzone w
peerelowskiej rzeczywistości , pamiętam je…
„Ostatnia
Rodzina” nie wiem czemu, kojarzy mi się z Ostatnią wieczerzą, po której
nastąpił złowieszczy koniec …w tym wypadku artystów. A poza tym, jakiś koniec totalny …
jakieś przeświadczenie, że prawdopodobnie nie wrócą już, niegdysiejsze rodziny ze swoim ciepłem, bliskością, miłością…
coś się ewidentnie skończyło… i ten film też jest o tej inflacji uczuć…
Tomek chciałby kochać, ale nie wie jak ? nie widział tego wśród swoich bliskich… może dlatego był dla nich gestapo i Hitlerem w jednym…
jakieś przeświadczenie, że prawdopodobnie nie wrócą już, niegdysiejsze rodziny ze swoim ciepłem, bliskością, miłością…
coś się ewidentnie skończyło… i ten film też jest o tej inflacji uczuć…
Tomek chciałby kochać, ale nie wie jak ? nie widział tego wśród swoich bliskich… może dlatego był dla nich gestapo i Hitlerem w jednym…
Czytam
„projekt : PRAWDA” Mariusza Szczygła i na samym początku trafiam na dedykację
:
” Naucz się pozyskać śmierć do życia, tato”
a w głębi, rozdział „ PRAWDA kogoś, kto żyje” Tą osobą jest Joanna Jurga pomysłodawczyni biodegradowalnej urny…
” Naucz się pozyskać śmierć do życia, tato”
a w głębi, rozdział „ PRAWDA kogoś, kto żyje” Tą osobą jest Joanna Jurga pomysłodawczyni biodegradowalnej urny…
cyt.
fragment jej wypowiedzi :
„
-UPEWNIJ SIĘ, ŻE ŻYJESZ, zapamiętaj !
-
Mamy być uważni ?[M. Sz.]
–
Tak. Bo kiedyś twarde dyski nam padną i będzie dramat. Liczy się to, co
zapisane w nas. Kosho Murakami, mistrz zen, ale i fizyk teoretyczny, powiedział
mi : bądź ! I mówi : bądźcie ! Bądźcie w tej kawie, w tym cukrze, bądźcie. Bo
za chwilę może was nie być.
I nic piękniejszego od nietrwałości nie ma.
Trzeba ją zaakceptować, żeby lepiej być. […] „
Joanna przestała robić zdjęcia, żeby nie " stawiać się w roli obserwatora. Kogoś z boku. " Zwiedziła kawał świata i " nauczyła się w tych podróżach być, a nie chować za obiektywem"...[...]
a do książki zachęcam wszystkimi zmysłami...
Wracając do filmu, który został wielokrotnie nagrodzony przez znawców, to my "smakoszki" bardzo go polecamy....
I nic piękniejszego od nietrwałości nie ma.
Trzeba ją zaakceptować, żeby lepiej być. […] „
Joanna przestała robić zdjęcia, żeby nie " stawiać się w roli obserwatora. Kogoś z boku. " Zwiedziła kawał świata i " nauczyła się w tych podróżach być, a nie chować za obiektywem"...[...]
a do książki zachęcam wszystkimi zmysłami...
Wracając do filmu, który został wielokrotnie nagrodzony przez znawców, to my "smakoszki" bardzo go polecamy....
czwartek, 27 października 2016
piątek, 14 października 2016
Zmiana
to było pod koniec lipca…
jeszcze nie zamknęły się rozterki
po wypadku , jeszcze wspomnienie wakacji gorące… wizyta dzieci z Luxembourga –
przykro zakończona…
Bornholm... i całkowita beztroska...
Robimy kontrolę piersi, ja pierwsza, Ewa druga i jest coś :( …
po piętnastu latach od amputacji , w jedynej piersi, która jej została jest zmiana , nieregularna…
dalej to już szybko, kolejne badania, szybka diagnoza, kwalifikacja,
szpital…
Wcześniej takie znaki : jesteśmy na północy Polski . Odwiedzamy groby
moich bliskich . Idziemy do mojej mamy
a tam na płycie czarny kot, serce mi stanęło na jedną chwilę ,
ale podniósł
łeb … uff po prostu się wygrzewał
w zaciszu tui.
Po dziesięciu latach milczenia ,
naprawiam relacje z siostrami,
bratem… to zasługa Ewy i jednej
dziewczyny....
Dzięki Paulinko.
26 sierpnia wynik biopsji …jeszcze go nie znamy…
tego dnia ptak rozbija się o szybę
naszej kuchni… jestem załamana.
Ewa (jest we Wrocławiu) każe mi sprawdzić
po chwili ,co się z nim dzieje -
Odleciał … co za ulga, był tylko ogłuszony.
To dobry znak. Zawiązujemy
łańcuch serc wśród najbliższych. To ogromna siła Miłości i Dobra… Same skupiamy
się na prostych emocjach… Ja pochylona nad żelazkiem lub kuchnią. Ewa skupiona
przed komputerem porządkuje stronę internetową kolegi i próbuje rozwiązać
problemy wentylacji kanalizacyjnej „Babiego Lata” (mamy z tym niemały ambaras
od pewnego czasu…) Gdzieś ponad spotykają się nasze spojrzenia, uśmiechamy się
do siebie…. Staramy się poukładać sobie to co trudne. Razem podglądamy przez okna,
chmary ptaków na stołówce naszej łąki.
13 września kolejna mastektomia…
po...
Sprawdza się oswojona Ewy maksyma :
Żyj dziś, bo wczoraj nie wróci a jutro
może nie nadejść.
Kupujemy książkę Davida Servana-Schreibera - „Antyrak. Nowy styl życia”. Dokonujemy całkowitej
zmiany odżywiania. Od tej chwili koniec z pieczywem. Nie ma już na świecie mąki
, ze zboża wolnego od Roundupu i innych środków
ochrony roślin, nie ma też kukurydzy bez GMO, podobnie jak, organicznej mąki
orkiszowej. Z Japonii (dzięki Kasi)
dostajemy dwa rodzaje organicznej herbaty zielonej, to Senchna i Matcha (mają najsilniejsze działanie anty
nowotworowe).
Koniec z mięsem i wędlinami produkcji przemysłowej. Kupujemy rośliny bezpośrednio od drobnych producentów.
Tak ,w naszym codziennym bytowaniu
nastąpiła zmiana.
Tuż przed operacją jedziemy do katowickiego Kościoła św. Józefa na koncert Chóru Filharmonii Śląskiej.
Słuchamy niemieckiej muzyki chóralnej pod dyr. Georga Grüna
Jest przepiękny.
to tylko mały fragment mistrzostwa wykonania...
Po operacji, pierwsze słowa Ewy : czy jest męski odpowiednik imienia Ewa ?
wywołując wybuch śmiechu wśród towarzyszek w cierpieniu na sali... : no co, przecież zrobili ze mnie
chłopczyka... dodała. :)
A gasnące lato obdarza nas bogactwem barw : nasze dalie kwitną cudnie,
słoneczniki i astry również. A begonie
przy wejściu pochyliły głowy, jak najpiękniejsze róże. Dziś już wszystko ściął
mróz.
Wieczorami rozpalamy kominek i sączymy wino…
Sycimy się takimi chwilami. Podglądamy niebo za oknem, pełnię księżyca ,
chwilę przed burzą, zachody słońca…
Wykopuję warzywa. Marchewka jest dorodna - NASZA bez nawozów. Sadzę
kilkadziesiąt tulipanów, truskawki. Na sąsiedzką posesję podchodzą dziki … rujnują całą łąkę w dwie
noce… nic sobie nie robią z psa za ogrodzeniem…
Ewa bije się z myślami kilka nocy. W końcu podejmujemy decyzję : trzeba
zrobić ogrodzenie. Tylko z jednej, południowej strony , pozostałe trzy to
ogrodzenia sąsiadów. Jedna sobota, w
deszczu … Pomagają nam wszyscy : sąsiedzi, znajomi , przyjaciele. Ogrodzenie
postawione.
oczywiście siatka ogrodzeniowa jest zielona, jak nasz dach....
jeszcze przed wszystkimi wydarzeniami zrobiłyśmy taką małą wyspę z traw i iglaków ... (miskantus, kostrzewa sina, rozplenica, kosodrzewina i jodła koreańska)
piątek, 26 sierpnia 2016
Subskrybuj:
Posty (Atom)












