Adam Mickiewicz

...dwie podróże czekają na Ciebie,
Jedna z duszy w wir świata,
druga powrót w siebie"
Adam Mickiewicz

wtorek, 3 lipca 2018

Rajd

Dostałyśmy zaproszenie na Rajd organizowany przez JOWES - takie jurajskie stowarzyszenie i pojechałyśmy... 
Nieustanna krzątanina wokół domu i ogrodu, smutki 
i rozczarowania chorobami i robalami zżerającymi nam  rośliny, zdeterminowały potrzebę oddechu, wędrówki przez jurajskie krajobrazy i chęć sprawdzenia, czy mamy siłę przejść kilkanaście kilometrów bez jakiegokolwiek przygotowania... Przecież załadowanie i rozładowanie fury z dwoma kubikami naszego jaworowego zaopatrzenia na zimę, nie może stanowić żadnej zaprawy. Wprawdzie rozłupywanie kloców drewna spowodowało odłamanie obucha potężnej siekiery ale co tam .... mamy niezłą krzepę... :) Przeszłyśmy ponad 18 km. "Bolało". Zmęczenie było przeogromne a oprawa bezsensowna. Organizatorzy wprawdzie dali nam plecaczki, koszulki, bułkę (pyszną) i wodę ale brakowało nam tej wody na szlaku. Nikt o tym nie pomyślał. Za to było kilku paparazzi, którzy czekali w różnych miejscach, żeby utrwalić nasz znój. Nikt też specjalnie nas nie witał (nasza grupa doszła pierwsza po czterech godzinach marszu) a zadania, które rozwiązywaliśmy po drodze rozliczono tak ogólnie ze sceny. Wszyscy wzięliśmy udział w losowaniu absurdalnych, symbolicznych nagród. 
Ja wylosowałam magnesik i foldery reklamowe. Reasumując : czułyśmy się jak przypadkowa publiczność w imprezie integracyjnej pewnej grupy zawodowej, ale co tam Jesteśmy SUPER babki, mimo, że następnego dnia leżałyśmy do góry kołami...  :) Ale zabrałyśmy ze sobą cudne widoki wędrując przez lasy pełne malin, poziomek i jagód. Na koniec płynęłyśmy promem po zalewie Warty.
Ech... fajnie było... Teraz szykujemy się na międzynarodowe zawody balonowe i podniebny jazz.

                                                 

















 Biblioteka na stacji w Poraju...





      za zdjęcia dziękujemy Magdalenie Duś

                                                  

sobota, 23 czerwca 2018

Ile razem dróg przebytych...



Ewuniu , minęło siedem naszych wspólnych lat...


                                                


to Twoje dzisiejsze dzieło...

dedykuję Ci  fragment z powieści Piotra Adamczyka (za zgodą autora) 

[...]  Nie jestem pewien, do czego służy miłość, ale tak mniej więcej mi się wydaje, że do kupowania Ci świeżych rogalików, gdy jeszcze śpisz, do podawania ręcznika, gdy wychodzisz spod prysznica, do parzenia Ci kawy i przyjmowania za to uśmiechu, do chowania Cię pod parasolem, do niewierzenia w cellulit, do niewidzenia zmarszczki i do zabicia komara latającego nad Tobą, do słuchania razem muzyki i do spacerowania palcami po Tobie, do pokazywania księżyca i wspólnego dziwienia się, że taki dziś duży i brzuch ma pełen snów. [...]





                                                                       




 i nasz gród zakwita dla Ciebie....

niedziela, 29 kwietnia 2018

Bawaria wiosną...

Czymże są zachwycenia, jak nie ucieczką od utrapień, resetem pokiereszowanych dusz... to też, oddajemy im się w każdym dostępnym momencie... Na przemian przerzucamy się komunikatem, która pierwsza zobaczyła bażanta, sarnę, zająca czy myszołowa, danego dnia. Uważamy takie spotkania za "prezent" jakieś swoiste "wyróżnienie". Ja zachwycam się wiosną w Regensburgu, zaglądam do przydomowych ogrodów, fotografuję drzewa i krzewy obsypane kwieciem a Ewa porządkuje wiosennie otoczenie naszego domu. Sieje, sadzi, kosi, maluje, przycina. Kupiłam pięćdziesiąt cebul gladioli ( w miejsce tych, które nam zmarzły) Jak wrócę, będzie co robić na rabatce... W pobliskim parku utrwalam korzenie kilkusetletnich buków, wyglądają jak spracowane ludzkie dłonie wydzierające grunt... 

                                                     

szkoda, że zdjęcie nie oddaje trzymetrowej średnicy pnia... (taka jestem przy nim mała)





a bukowe liście ledwie się różowią...












  magnolia w ogrodzie pałacowym Thurn & Taxis



   Herzogspark...










  stadko dzikich gęsi nad Dunajem...


  mój park - Konigswisen



  cedr u wejścia do Herzogspark







  klon japoński też zakwitł...